Parę dni temu z okazji szaroburej pogody gniłem jak zwykle przed laptokiem.
Karola w pobliżu wierciła mi dziurę w brzuchu żebym ją “wyprowadził na lonży” z aparatami pod pachami:D
Pojechaliśmy więc na upatrzone pozycje z nadzieją, że chmury się rozejdą na chwilę i pokażą choć odrobinę promieni.
Pokazały na kilka chwil tuż przed zachodem słońca:
Pozdrowienia Towarzysze















![;]](http://andrzejwietecha.files.wordpress.com/2010/10/img_5077.jpg?w=614)